Toasty
Polecamy: praca zamość. Kliknij i wybierz coś dla siebie!
Już w 1935 roku Julian Tuwim zebrał w "Polskim Słowniku Pijackim" około 2000 określeń na pijaka, picie, przyśpiewek i pogwarek pijackich. Stosunek Tuwima do owej słownikarskiej pracy był następujący: „(...) Nie śmiem twierdzić, że brak słownika pijackiego był tak zwaną. „dotkliwą luką” w polskiej bibliografii słownikarskiej, sądzę jednak, że wolny, trzydziestomilionowy naród, posiadający, skromnie licząc, z pięć milionów zawołanych pijaków, powinien mieć jakiś leksykon, jakąś encyklopedię, w której zabłyszczałyby świetności mowy ojczystej, w kieliszku odbite”1. W siedemdziesiąt dwa lata po wydaniu Słownika idea odżywa za sprawą Piotra Kęplicza, który staję się inicjatorem kontynuacji pomysłu Tuwima. W elektronicznej Złotej Księdze „Nowego Słownika” znajdujemy aż 118 nazwisk współautorów zbioru. Łącznie udało im się zebrać 818 haseł. Trudno nie zgodzić się więc z opinią Jerzego Pilcha, że „z alkoholu nie rodzi się żadna literatura, toteż nie mamy literatury alkoholu, ale niezwykle obfitą jego leksykę”. Z wyżej wymienionych zbiorów zdecydowałam się na analizę rozdziału poświęconego toastom, który Tuwim określa mianem „przyśpiewek i pogwarek pijackich”.
Definicja
Rozważania należy rozpocząć od definicji toastu. Toast - gatunek literatury stosowanej, skonwencjonalizowana formuła lub krótka przemowa wznoszona dla uczczenia kogoś lub czegoś, życzenia komuś pomyślności itp. Po toaście następuje wypicie alkoholu, często też stuknięcie się kieliszkami. Toast może przybrać charakter konwencjonalnej, krótkiej formuły lub dłuższej, bardziej oryginalnej przemowy, w którą jednak elementy konwencjonalne często są wbudowane.
Toast może przybrać także charakter krótkich pieśni. Śpiewanie ich w czasie biesiad i uczt było popularne zwłaszcza w okresie staropolskim, pieśni o charakterze toastu są jednak znane w tradycji ludowej do dziś. Podobnie jak toast w postaci przemowy, pieśń o charakterze toastu za pomocą konwencjonalnych formuł określa intencje uczestników spotkania towarzyskiego dotyczące danej osoby, wydarzenia czy sytuacji.
Gatunek
Jak wynika z powyższego toasty zaliczają się do gatunku literatury stosowanej. Termin tez utworzony został w roku 1932 potem upowszechniony przez Stefanię Skwarczyńską. W ujęciu badaczki do tekstów literatury stosowanej zaliczają się to teksty pisane lub ustne o charakterze praktycznym i użytkowym, w odróżnieniu od, tradycyjnie pojętej „literatury pięknej”. Koncepcja ta otwierała pole badań rozległego obszaru tekstów, zarówno pozbawionych wyraźnej organizacji estetycznej tworzywa.
Nadmienione znaczenie słowa „toast” pojawiło się nie wcześniej niż w pierwszych latach XVII wieku w Anglii - na początku wyłącznie jako określenie spełnienia kielicha za „zdrowie dam”. Marek Urbański analizuje pochodzenie słowa. Zauważa związek z angielskim „a toast” czyli „grzanka”. Teorii na ten temat powstało wiele; jedna z nich zwraca uwagę, że za czasów Stuartów, przed nalaniem wina do kielicha, wrzucano do niego kawałek przypieczonego na ogniu chleba, aby poprawić aromat trunku. Obyczaj zaprawiania piwa grzankami z chleba znany był wówczas i w ówczesnej Polsce.
Tuwim
Dla dalszych rozważań trzeba przyjąć, że słownictwo zawarte w oryginalnym tuwimowskim słowniku jak i w jego kontynuacji zaliczyć należy do socjolektu pijackiego (podążając za nomenklaturą Tuwima). Socjolekt rozumieć należy jako odmianę języka powstałą we wspólnotach ludzkich wyznaczonych pewnym rodzajem więzi społecznej1. Jako, że częścią charakterystyki słownictwa danego socjolektu jest uwzględnienie rodzaju kontaktów łączących członków grupy należy w tym miejscu zwrócić uwagę na historyczny aspekt picia czyjegoś „zdrowia”. Podążając za badaniami Marka Urbańskiego trzeba przyjąć, że obyczaj ten bierze swój początek z powszechnych w wielu kulturach starożytnych „libacji”, czyli wylewania kilku kropel wina lub innego napoju, najczęściej alkoholowego, choć nie tylko, bogom i duchom zmarłych dla pozyskania sobie ich przychylności. Ucztujący Grecy i Rzymianie składali libację bogom olimpijskim i geniuszom opiekuńczym, Germanie pili „minne” (starogermańskie „miłość”, „pamięć”, „pamięć o nieobecnych”) za Tora, Odyna i Freję, a także za zmarłych królów, podczas uroczystości pogrzebowych. Wszystko wskazuje na to, że podobne rytuały znane były także naszym słowiańskim przodkom. Rzecz nie zmieniła się nawet po przyjęciu chrześcijaństwa, tyle, że zamiast „zdrowia” pogańskich bóstw i herosów we wczesnym średniowieczu spełniano „minnę Pana Boga” i poszczególnych świętych zwłaszcza Michała.
Obyczaj picia
Obyczaj picia za żyjących miał początkowo charakter obrzędowy i na poły magiczny. Wiara w to, że wychylenie czyjegoś „zdrowia” czy „pomyślności” rzeczywiście dobrze służy adresatowi toastu, była powszechna. Podobnie odmowa spełnienia za kogoś toastu dowodziła jednoznacznie złych wobec niego zamiarów i intencji.
Z czasem zaczęły wykształcać się w każdej kulturze i w każdym środowisku specyficzne zwyczaje i reguły wznoszenia toastów. Na gruncie polskim istniał obyczaj tłuczenia naczyń, z których spełniano zdrowie monarchy, innych wybitnych osobistości, a także umiłowanych dam. Tłuczono o ziemię lub – dla większego wrażenia – o własne czoło. Oryginalnym wkładem Sarmatów w obyczaje biesiadne była praktyka wznoszenia zdrowia damy, nie szklanicą lecz jej trzewikiem. Kościół stanowczo potępiał ten wymysł jako rozpustny, lecz z pantofelków pięknych pań pijano prawdopodobnie dość często, skoro osiemnastowieczne podręczniki dla księży kazały spowiednikom pytać penitentów, czy nie zdarzyło im się popełnić takowego grzechu.
Zasady picia
Podstawową normą obowiązującą przy każdym przyzwoitym stole było, że „nikt nie pije poza swoją kolejką, a puchar krąży wśród wszystkich wedle porządku, w jakim zostali posadzeni przy stole”. Układ taki nazywa się „wiwatem” ponieważ całe towarzystwo wychyla go w intencji czyjegoś zdrowia - z odkrytą głową i na stojąco. W Polsce „zdrowia” i „wiwaty”, bo tak nazywano u nas niegdyś toasty, pito według podobnych reguł, przy tym na zebraniach publicznych ustalano zawsze kolej wiwatów. Naprzód wznoszono zdrowie Najjaśniejszej Rzeczpospolitej, potem Króla Jego Mości, trzecie było królowej, czwarte prymasa lub biskupa miejscowej diecezji, wreszcie najdostojniejszych gości, duchowieństwa, gospodarstwa. Jedna rzecz pozostawała zawsze niezmienna – ostatni toast kończący biesiadowanie „Kochajmy się”.
Sarmaci
Jak powszechnie wiadomo uczt sarmackich nie można było zaliczyć do kategorii wstrzemięźliwych, później jednak, kiedy zaczęto pić z umiarem, przymus wznoszenia „zdrowia” pozostał. W połowie XIX wieku toasty stały się rygorystycznie przestrzeganą normą towarzyską – niejednokrotnie nad wyraz uciążliwą. Uchylenie się od zasady było nie tylko oznaką grubiaństwa i opilstwa, sugerowało także, że nikt z obecnych nie jest godzien, żeby się z nim napić.
Spróbujmy scharakteryzować teraz stan dzisiejszy. Jak już wcześniej zostało powiedziane słownictwo zawarte w oryginalnym tuwimowskim słowniku jak i w jego kontynuacji zaliczyć należy do socjolektu pijackiego. Stanisław Grabias zauważa, że socjolekty są kształtowane przez grupy o małej trwałości i bywają, jako zjawiska ciągle zmieniające się, ujmowane w kategoriach zachowań językowych: widzi się je więc w obrębie mowy, nie zaś w obrębie odmian języka. Nie dziwi tym samym fakt zmienności i dynamiczności zmian zachodzących w obrębie toastów1. Wystarczy przyjrzeć się chociażby zmianie ilościowej. Tuwim decyduje się na wyodrębnienie siedemdziesięciu dwóch najbardziej popularnych. W przypadku nowego słownika mamy już do czynienia z niemal podwojoną ich liczbą.
Nowy Słownik Pijacki
Nowy słownik pijacki zawiera kilka haseł które znalazły się w oryginalnym Słowniku. Wynika to z faktu, że specyficzna forma komunikatu, jakim jest toast odtworzona zostaje w powtarzających się sytuacjach stwarzanych przez życie społeczne. Prowadzi to do zachowań stereotypowych, w których rozmówcy posługują się tekstami wyuczonymi, odtwarzanymi z pamięci. Do takich właśnie toastów zaliczają się:
„Zdrowie wasze w gardło nasze!”
„Było nie było w te głupie ryło”
„Żeby nasze dzieci miały bogatych rodziców”
„Oby nam się dobrze działo” (tutaj dodaje się jeszcze w oby wersjach Słownika, że w toaście tym istnieje możliwość zamiany wyrazu „działo” na „armata”)
Trzeba zwrócić uwagę, że czasokres siedemdziesięciu dwóch lat przetrwały jedynie wyrażenia z użyciem kolokwializmów, w formie nieoficjalnej. Nie znajdziemy już przykładów ze starego Słownika, takich jak:
„Ut nobis!” (łaciński odpowiednik „aby nam się”)
„Niech się w dobre zdrowie obróci”
„Daj Boże zdrowia”
Przykłady te, o układzie częściowo sformalizowanym, a więc wyznaczonym społecznie utartymi zachowaniami odrzucone zostały w kontaktach bezpośrednich. Wszystkie toasty wchodzące w skład Nowego słownika pijackiego nastawione są właśnie na kontakt bezpośredni a więc innymi słowy – osobisty i zindywidualizowany. Trzeba wiedzieć jeszcze, że w obrębie kontaktów bezpośrednich sytuują się językowe zachowania rodzinne oraz odmiany kręgów rówieśniczych i towarzyskich2. Stąd i forma toastów obfitujących w kolokwializmy i neologizmy używanych obecnie:
„Chluśniem, bo uśniem”
„Pierdykniem, bo odwykniem”
Cechą wspólną obu zbiorów są bez wątpienia zapożyczenia z języków obcych. Użycie ich w kontaktach nosicieli socjolektu związane jest z ekspresywnością. Trzeba dodać jeszcze, że niezwykle często przyjmują one formę dowcipną niejako parodiującą dany język. Oto przykłady zebrane przez Tuwima:
„Ripen dupen szturken”,
„Prosit”
„Ut nobis” (wspomniane już wcześniej)
Nowy słownik zapoznaje z następującymi:
„Boh trojcu lubit” (przy trzecim uniesieniu kielicha)
„Mierzdu pierwoj i wtaroj pierierowczik nie balszoj” (ros. „Między pierwszą i drugą [kolejką] przerwa nie za długa”)
„Noch ein Glass, Noch ein Flasche, żeby było zdrowie nasze”.
Etykieta językowa
Spróbujmy przeanalizować materiał pod względem etykiety językowej. Warto nadmienić w tym miejscu o problemie konieczności i wolności w zachowaniach językowych. Najbardziej prawdziwym wydaje się być wniosek, że „człowiek w swoich zachowaniach językowych jest na tyle swobodny, na ile respektuje konieczność”1. Respektowaniem konieczności będzie respektowanie etykiety językowej a więc zbioru przyjętych w danej społeczności wzorów językowych zachowań grzecznościowych, zwłaszcza przyporządkowanych określonym sytuacjom pragmatycznym. Grzeczność wpleciona jest w każdą niemal wypowiedź językową kierowaną przez konkretną osobę do konkretnej osoby. Komunikując się, jesteśmy zmuszeni do wyboru któregoś z wariantów formalnojęzykowych grzeczności3. Wydaje się jednak, że w przypadku toastów mamy do czynienia dzisiaj z nagminnym łamaniem tej zasady. Oto przykłady potwierdzające ten stan rzeczy:
„Za piękne konie (samochody) i szybkie kobiety”
„Pić i pieprzyć, nie żałować, bida musi pofolgować”
Tylko na podstawie dwóch przykładów stwierdzić można zanik respektowania zasad etykiety językowej a tym samym zanik respektowania konieczności. Wulgaryzmy i brutalizacja wypowiedzi, obecne są w około 25% toastów zawartych w Nowym słowniku – oryginalny nie zawiera ich wcale.
Małgorzata Marcjanik w pracy „Grzeczność w komunikacji językowej” odwołuje się do kilku najważniejszych norm polskiej grzeczności. Stwierdza, że Polacy w większości działań interakcyjnych – i werbalnych i niewerbalnych – wyróżniają kobietę. Przyczyny mają charakter historyczny. Ten stan rzeczy odzwierciedlony został także w toastach. Znajdujemy więc następujące:
„Zdrowie pięknych pań po raz pierwszy”
„Za matki naszych dzieci”
„Za piękne kobiety i szybkie samochody” (pierwotny wariant wspomnianego wyżej „Za piękne konie (samochody) i szybkie kobiety”)
„Sto lat zdrowia, beczka wina, dobry sąsiad i dziewczyna”
Tuwim Cd.
Wymienione przykłady zaczerpnięte zostały z Nowego słownika, w wyborze jakiego dokonał Tuwim nie spotykamy się z aspektem wyróżnienia kobiety.
Kolejnym faktem, na który warto zwrócić uwagę jest przynależność Polaków do kręgu kultur słowiańskich, dla których, jak zauważa Marcjanik właściwością charakterystyczną jest preferowanie w kontaktach z partnerem komunikacji ciepło. „Ciepło rozumiane jako nastawienie na kontakt osobisty”4. Stąd i dawne, kończące biesiadę „Kochajmy się”. Dzisiaj odnotować można „Wypijmy za to, byśmy mieli tyle zmartwień, ile kropli pozostanie w naszych kieliszkach”. Co z resztą powiązać można z polską skłonnością do narzekania będącą skądinąd jedną ze strategii konwersacyjnych.
Istotna zmiana w polskiej grzeczności nastąpiła po roku 1989. Na ogół określa się ją mianem demokratyzacji obyczajów. Mamy więc do czynienia przede wszystkim z dążeniem do indywidualizmu w zachowaniach językowych. Trudno więc dziwić się zmianie jaka nastąpiła i w zakresie toastów. Dawne proste:
„Było nie było”
„Dobrego!”
„Ex!”
Ustąpiło miejsca zindywidualizowanym:
„Wypijmy za to, że nie ma na świecie takiej rzeczy, za którą nie można by wypić”
„Zebraliśmy się tu po to, by sobie popić. Wypijmy za to, żeśmy się tu zebrali”
„Wypijmy zdrowie tych, którzy jeszcze je mają”
Innym przejawem demokratyzacji stały się dążenie emancypacyjne kobiet. Posłużę się w tym miejscu słowami Marcjanik: „Współczesne kobiety, w dążeniu do równości, pragną między innymi mieć prawo do publicznego używania słów tradycyjnie zarezerwowanych dla mężczyzn. I przypisawszy je sobie, korzystają z tego prawa bez umiaru”1. Wśród stu osiemnastu współautorów Nowego słownika odnaleźć można zaledwie cztery kobiety, z których trzy rozszerzyły słownikowy zakres toastów. Oto sformułowania przez nie dodane, z których jedynie jedna nosi znamiona wulgarności:
„Niech żyje, kto wypije”
„Za tych, którzy nie mogą”
„Żeby nam gęby szuwarami nie zarosły”
Podsumowanie
Wobec powyższych rozważań należy stwierdzić, że Dzisiaj toast przestał być obowiązkiem i przymusem. Zmieniła się też jego funkcja, a w ślad za tym i on sam wygląda już zupełnie inaczej niż kiedyś. Toast tradycyjny – wygłaszana z powagą i namaszczeniem sążnista mowa, której wszyscy winni wysłuchać w należytym skupieniu, usprawiedliwiony jest jedynie podczas bardzo ważnych, oficjalnych uroczystości, a i to nie zdarza się zbyt często. Jego miejsce coraz powszechniej zajmują różne mniej lub bardziej dowcipne powiedzonka, sentencje i okrzyki towarzyszące wychylaniu kolejnych kieliszków, służące zabawie, nie zaś jak wcześniej podkreśleniu dostojności przyjęcia.
Bibliografia:
1.Bockenheim K., „Przy polskim stole”, Wrocław 2004.
2.Grabias S. „Język w zachowaniach społecznych”, Lublin 2001.
3.Marcjanik W., „Grzeczność w komunikacji językowej”, Warszawa 2007.
4.Podgórski A., „Toasty i pieśni biesiadne”, Wrocław 1998.
5.Tuwim J., „Polski słownik pijacki i antologia bachiczna”, Warszawa 1991.
6.Urbański M., „Toasty biesiadne”, Warszawa 2006.
7.http://nowy.polski.slownik.pijacki.ez.pl/