Pomiędzy cieniem a światłem
Polecamy: praca zamość. Kliknij i wybierz coś dla siebie!
Zagajewski o sobie samym. Interpretacja „Autoportretu” Adama Zagajewskiego.
Wstęp
Pragnąć czegoś więcej, nie być obojętnym, szukać żarliwości i pasji we wszystkim – te uczucia przede wszystkim są obecne w poezji Zagajewskiego. To zachwyca. Jest tutaj wiele wersów zdumiewających, zagadkowych i tajemniczych, wychodzących naprzeciw wrażliwemu czytelnikowi. Analiza każdego wiersza Zagajewskiego przyczynić mogłaby się do zdemaskowania największego według niego wroga poety, czyli nihilizmu, chociaż zdecydowanie lepiej jest pisać o jego przyjaciołach – Bachu, Chopinie, Szostakiewiczu, o życiu, które jest zachwycające, równocześnie będąc trudnym i posępnym, a przede wszystkim o wytrwałości, wierze i dumie – niezbędnych do istnienia poety. Jak trzy żywioły. Bo czwarty nie ma imienia.
Twórczość
Twórczość liryczna Zagajewskiego jest ustawicznie i natrętnie powtarzaną próbą poznania tego, co w nas, w świecie, w kulturze nieświadome, skryte, tajemnicze. Poczynając od Listu. Ody do wielkości, porzuca Zagajewski ekspresyjną, kolokwialną poetykę Nowej Fali. W tym miejscu wypada zauważyć, iż nie wydaje się, aby na dłuższą metę, wychodząc poza lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte, można było mówić o jednolitym i dziedzictwie nowofalowym, wskazywać w dzisiejszej literaturze zjawiska niewątpliwie inspirowane czy też zapożyczające się u twórców pokolenia ’68, a tym bardziej czerpać z ich programów. Zniknął język, z którym walczyli, zmieniło się położenie jednostki, lecz przede wszystkim zmienił się obraz tego, czym była Nowa Fala1. Nie sposób portretować poetę, nie wskazując na tło jego postaci – w przypadku Zagajewskiego nie można pominąć jego pokoleniowych przyjaciół – Barańczaka i Krynickiego. Silnie odczuwana wspólnota losów, podobieństwo politycznych wyborów, język tych samych wartości oraz – co nie bez znaczenia – uparte wrzucanie ich do jednego pokoleniowego kotła przez czytelników i popularyzatorów literatury nie przeszkodziło im twórczo się poróżnić. Zagajewski w odróżnieniu od Barańczaka i Krynickiego z napierającym chaosem i grozą radził sobie poprzez sublimację i uwznioślenie, ustalając tym samym wraz z innymi twórcami swojego pokolenia punkty orientacyjne dla młodszych.
Kategoria wzniosłości
Kategoria wzniosłości – jak mówi sam Adam Zagajewski, niezbędna tam, gdzie dochodzi do spotkania z tajemnicą – zyskała w końcu wieku na znaczeniu z wielu powodów, m.in. wskutek nasilenia tęsknot metafizycznych i uczuć religijnych, także dzięki powrotnej fali rozważań o klasycyzmie oraz postmodernistycznej redefinicji Lyotarda (który sztukę awangardową uznał był za wzniosłą2). Pragnienie dobra i całości Zagajewskiego jest bardziej postulatem, zadaniem i nadzieją niż pewnikiem: Czytając współczesnych, gorzkich, ironicznych pisarzy, zadaję sobie pytanie: dlaczego znowu musimy wracać do Nietzschego. Bo nie ulega wątpliwości, że wywodzą się oni z Nietzschego, zachwycił ich ten wielki stylista, ten wielki, wspaniały sabotażysta. I zadaję sobie pytanie: co jest po drugiej stronie, poza niepokojem, poza smutkiem natchnionym i ironicznym. (...) Po drugiej stronie jest może także rozpacz, tyle że poszukująca ognia, jasności, afirmacji, poszukująca wyrazu – i znajdująca go, albo tylko z najwyższym trudem3. Poetyka Zagajewskiego odbiega w pewnym stopniu w zakresie kompozycji wypowiedzi od poetyki Barańczaka i Krynickiego, choć patronuje jej dokładnie ten sam cel. Wiersze te nie epatują błyskotliwą grą językową, rzucającą się w oczy w utworach Barańczaka. Funkcjonalność warstwy składniowej w poezji Zagajewskiego oparta jest na poetyckiej grze słownej, jednak niemal wyrafinowanej w swej dyskrecji. Efekt emocjonalny osiągany jest przy użyciu najprostszych kategorii językowych, najczęściej jednak z pewną, charakterystyczną dla tego poety dozą sarkazmu. Językowe peryfrazy są jednym z elementów poetyki Zagajewskiego, u której podstaw leży nakaz etyczny patronujący poezji całego pokolenia.
Świat nie przedstawiony
Ponad 40 lat temu, w Świecie nie przedstawionym Zagajewski przedstawił postulat, iż mówienie wprost odnosi się nie tylko do organizacji materiału językowego, a jego opozycją nie jest wyłącznie poezja lingwistyczna. Mówić wprost, to wyrażać wprost doświadczenia, odwoływać się do spontaniczności podmiotu przeżywającego świat w różnorodny sposób1. Przy tym sądzie Zagajewski trwać będzie do samego końca. W sposób jawny zrezygnuje jednak z wszelkiej interwencyjności, nawet jeśli obleczona jest ona w satyryczny kostium i nawet jeśli jest moralnie i pokoleniowo słuszna. Działanie polityczne odrzuca na rzecz introspekcji. Interesuje go życie duchowe jednostki, a nie dyktat ideologii. Mówiąc wprost: interesuje go (poetę) on sam (człowiek) – jako podmiot zmiennej skóry świata. Wciąż jednak autor nie starci zainteresowania dla człowieka jako istoty społecznej, zaplątanej w ideologiczne spory – najczęściej jednak z samym sobą.
Trychotomiczna zależność: przeszłość – teraźniejszość – przyszłość jest warunkiem dynamiki życia, supozycją co do dalszych losów, a w interpretacji najwęższej – świadectwem naszego, tu na ziemi, istnienia. Zatem ‘spostrzegam, więc istnieję’ staje się maksymą bohatera literackiego tudzież autora. Zastrzega on sobie jednak prawo do zachowania dystansu wobec otaczającej go rzeczywistości. Nie jest to jednoznaczne z hermetyczną izolacją od świata zewnętrznego. Przeciwnie – usiłuje on pochwycić samego siebie z zewnątrz, poprzez opis sytuacji, w której się znajduje, nie bez poczucia egzystencjalnego rozdarcia. Tworzenie autoportretu to czynność wymagająca bolesnej świadomości przemijalności. Zagajewski tworzy autoportret jako dowód istnienia i życia, ponieważ wie, że już za niedługo przyjdzie czas na portrety malowane przez innych, portrety - wspomnienia. W ten sposób buduje swój pomnik – dając świadectwo temu, co już minęło, opisując dzień dzisiejszy i pragnąc dobrej/lepszej przyszłości.
Poezja Zagajewskiego
Jest raczej kwestią oczywistą, iż od Listu. Ody do wielości poezja Adama Zagajewskiego pisana jest pod wielkim wpływem myśli egzystencjalistów. Śmierć, trwoga, troska, a także odpowiedzialność, wolność, skończoność bytu ludzkiego – są to pierwszoplanowe, uparcie powracające w wierszach problem poety. Z pewnością są to także problem każdej poważnej poezji, ale u Zagajewskiego tworzą własną, odrębną, niepodległą filozofię. Poeta – autor w swoim Autoportrecie rozciągnięty zostaje pomiędzy obszarami cienia i światła. Żyje dojrzale, dorośle, mając świadomość zbliżającej się śmierci, towarzyszą mu zarówno szczęście, nieszczęście, jak i nadzieja.
Autoportret
Mówiąc o autoportrecie, nie można nie wspomnieć o jakże ważnym i istotnym zagadnieniu autotematyzmu. Termin ten wiązany jest przede wszystkim z powieścią, jednak coraz częściej łączy się go także z poezją. Postępowanie pisarzy i poetów, którym autotematyzm był bliski towarzyszy nieodłącznie działanie zwrócone w stronę przekraczania wiedzy o sobie samym i świecie, a nie tylko jej zdobywaniu. Praktyka literacka przestała być dla nich funkcją ‘natchnienia’, a stała się funkcją wkładu intelektualnej pracy autora – jakościowe różnice tzw. ‘ducha’ czy ‘idei’ wobec ‘dzieła ziemskiego’, ‘bezdusznego’ zostały sprowadzone na grunt procesualności i śladopodobieństwa pracy pisarza, odbywającej się nie w ‘próżni’, ale w historii i społeczeństwie1. Intelektualna praca twórcy materializuje się i obiektywizuje, a jest i tak, iż jednocześnie anachronizuje się ona (przestaje być równoczesna i identyczna z tym, co ją wywołuje), ale i zdobywa swoją historyczność (zaczyna być procesem zmian i różnic). Znowu więc wracamy do trychotomicznej zależności życia ludzkiego.
Komunikatywność i prostota
Nadrzędnym kryterium mowy lirycznej pozostaje wciąż w poezji Zagajewskiego komunikatywność, prostota i oszczędność środków wyrazu, swoista dyskursywność języka wreszcie. Przeciwny liryczności (poetyckości) jako nadorganizacji języka poeta skłania się raczej ku epickości, klasycznej opisowości. Język jego wiersza, zredukowany do słów nie tyle koniecznych (choć na nich się koncentruje), ile do słów pięknych, zdań kunsztownych, podlega jakiejś wewnętrznej hierarchii. Ma nie tyle przedstawiać świat, ile ukazywać jego różne obrazy. Ma sugerować naoczność przywoływanej rzeczywistości, jej niemalże fizyczną obecność.
Autoportret Cd.
Wiersz Zagajewskiego, choć pozbawiony tradycyjnych wykładników regularności, takich jak podział na strofy czy dbałość o konsekwentne utrzymanie sylabotonicznego bądź innego charakteru wiersza, sprawia wrażenie zrytmizowanego. Można dostrzec w poezji Zagajewskiego ślady zbliżenia do Różewiczowskiego wzorca, określanego jako ‘poetykę ściśniętego gardła’. Jednak konsekwentne dążenie do rytmizacji utworów, wyrównania długości zdań/wersów, a także specyfika materiału językowego, nadaje tej poezji odmienny charakter2. Również w Autoportrecie regularny tok wiersza zostaje ekspresywnie przełamany. Zabieg ten wprowadza moment nieregularności, a co za tym idzie – niepokoju.
Podmiot liryczny.
Podmiotem lirycznym wiersza jest osoba tworząca, pisząca, żyjąca współcześnie – o czym świadczy odnotowanie faktu posiadania komputera, ale wciąż korzystająca –melancholijnie?- z ołówka. Pisanie ołówkiem to posiadanie samego siebie jeszcze jako dziecka i chłopca, to rzecz przenosząca i wartość trwająca w czasie. Ta celna miniatura sytuacyjna, w której słowo przelane na papier stanowi nie tylko narzędzie komunikacji czy opisu, ale także obszar odniesień zarówno egzystencjalnych jak i etycznych.
Podmiot liryczny często (a może nawet zawsze?) czuje się obco. Jego stanowisko wyznacza opozycja ja – tłum, narzucająca w konsekwencji dwie jego najbardziej charakterystyczne cechy: dystans i poczucie osamotnienia. Wolność, która stanowi dla podmiotu lirycznego swoisty imperatyw, polega na odwadze wyznawania bezkompromisowości moralnej, bez względu na okoliczności zewnętrzne, nawet za poczucie samotności i wyobcowania, jednocześnie zaś na bezustannym sprawdzaniu i weryfikowaniu podejmowanych decyzji. Atmosfera obcości rodzi w autorze specyficzny niepokój, czy też potrzebę wejścia w zamknięty krąg - muzykę, poezję, filozofię. Przedstawił ‘swoich’ muzyków – Bacha, Mahlera, Chopina i Szostakiewicza, chociaż poetów opisuje tylko za pomocą epitetów: żywi i umarli. Pokolenie Zagajewskiego nawiązywało do tradycji romantycznych oraz ich własnych poprzedników – futurystów, Peipera, Przybosia, Gałczyńskiego. A filozofia? Co za autoironia! Próbuję zrozumieć/wielkich filozofów-najczęściej udaje mi się/uchwycić tylko strzępy ich drogocennych myśli. Bohater – podmiot – autor, wyalienowany duchowo ze współczesnej codziennej rzeczywistości, jedyne oparcie znajduje w tradycji literacko – filozoficzno - kulturowej. Ona bowiem stanowi tarczę przeciwko tej rzeczywistości, dając iskrę wiary, że coś z uniwersalnych zabytków kultury uda się ocalić. Jednocześnie ta poezja jest bliska Jaspersowemu imperatywowi uświadomienia sobie zasięgu możliwości własnej wolności, nakazowi nieustannego dążenia do prawdy1. Tak właśnie Zagajewski widzi zadanie poety.
Parenteza
W Autoportrecie użyty został zabieg parentezy (zaciera się profil cesarza). Pełni ona zarówno rolę konkretyzującą, jak i komentującą. Powszechnie uważa się, że wyłączenie pewnego odcinka wiersza poza jego ramy logicznie podnosi wartość ekspresywną utworu. Peryfraza w formie parentezy, którą odnajdujemy w wierszu, należy do charakterystycznych tropów w poezji Zagajewskiego2. Całą rozpiętość dwoistości sytuacji bohatera najłatwiej uchwycić w wersach: Lubię głęboki sen, kiedy mnie nie ma/i szybką jazdę rowerem. Sen w użyciu konwencjonalnym (sen=letarg, bezruch, niemoc) skontrastowany zostaje ze stanem pełnej świadomości zmysłowej (choć konwencjonalnie rozumieć go nie powinniśmy). W poezji Zagajewskiego sen równoznaczny jest raczej z marzeniem o wyzwoleniu z narzuconych więzów. Nie może być rozpatrywany w kategoriach empirycznych3, jako że sen symbolizuje tu zespół niespełnionych życzeń i oczekiwań bohatera, dla którego jawa oznacza sztucznie podtrzymywany stan letargu. Napięte zmysły służą specyficznej wrażliwości, bo podmiot zwierza się: czasem przemawiają do mnie obrazy w muzeach/i nagle znika ironia. Czy to właśnie wtedy pojawia się równocześnie w człowieku lęk? Lęk, który jest tylko, nieubłagalnie, lękiem?
Poeta
Zmysłowo Zagajewski wspomina o swojej żonie, której twarzy lubi się przyglądać. W najprostsze słowa udaje mu się ubrać najsilniejsze emocje – miłość, czułość, przywiązanie I wzajemne oddanie. Przecież zapewne właśnie te uczucia widzi na jej twarzy. Poeta mówi o dochowywaniu wierności najbliższym. W liryce Zagajewskiego pod ekspresyjną arbitralnością sądów, natrętnie pojawiającymi się odpowiedziami, ukryte są podstawowe pytania egzystencjalne. Postawić je wszakże musimy sami, poeta ucieka przed taką czynnością. Zabieg to zmyślny I nie bez wyraźnego wpływu na klimat utworu. Właśnie pytanie o wartość wierności, jej dochowywania, szacunku dla najbliższych jest kwintesencją kilku wersów, dotyczących kontaktów z bliskimi.
Przywoływaniu rzeczywistości służy ornamentyka poetycka Zagajewskiego, rodem z klasycystycznej liryki, ale także kolorystyka wierszy, w której dominują barwy ciemne (szarość, brąz, czerń)
Podsumowanie.
W ostatniej części utworu, bohater liryczny, który kreuje się na postać szarego inteligenta, nie chce, czy też nie potrafi odciąć się od spraw ojczyzny. Warto tutaj nadmienić, iż do poezji Zagajewskiego przylgnęła etykietka ‘poezji szarości’, wynikająca z przekonania, że wiersze te pisane są w imieniu tak zwanego ‘szarego’ człowieka. Również przy tworzeniu swego autoportretu autor zastosował tą technikę. Poeta w swoich wersach wspomina o jednym przełomie, który już się dokonał, czeka jednak na kolejny. Szukając uzasadnienia dla tych słów można przywołać jego własne słowa: Totalitaryzm działa na życie duchowne jak silna trucizna. Naprzód trzeba stosować przeciwko niemu równie silne odtrutki (na przykład odważne słówko ‘nie’). W następnej fazie leczenia uwolnić się trzeba już nie od trucizny, która została pokonana, ale od odtrutki i wrócić, śladem dawnych mistrzów do słowa ‘tak1’. Zagajewski sprzeciwia się ciągłemu zaprzeczaniu, niezgodzie na wszystko. Teraz pragnie abyśmy zaczęli walczyć o wzajemne porozumienie, żebyśmy wypracowali wspólny, powszechny system wartości. Przychylny jest przede wszystkim wielkiemu słowu ‘tak’, którego adresatem nie jest żaden system polityczny ani ideologiczny, ani historyczny, ani ekonomiczny, ani filozofia Hegla, ani policja konna, ani nic, lecz tylko rozległy, żywy świat. Rozterki pogłębia świadomość upływu czasu. Wraz z jego upływem zmienia się los człowieka, nie omija go historia. Dla bohatera – podmiotu lirycznego – autora wartością staje się samo życie, zachowanie autentycznego indywidualizmu oraz systemu wartości etycznych. Epikur z Samos powiada: śmierć, zło największe, nie dotyka nas ani trochę; póki jesteśmy – śmierci nie ma, odkąd nas nie ma – jest śmierć. Słowa te natrętnie kołaczą w głowie przy lekturze Autoportretu. Słowa Epikura apoteozują życie, głoszą radość z dnia i miejsca, w którym jeszcze jesteśmy. Tak, zła największego nie uda nam się uniknąć; harcujący na Olimpie bogowie nie przyjdą nam z pomocą. Skoro w naszym zasięgu jest dobro, sięgajmy po nie. Tym właśnie dobrem jest życie, cieszmy się więc z niego: póki jesteśmy – śmierci nie ma. Ale słowa Epikura mają także inny sens: są zaklinaniem śmierci. Odsuwając ją poza życie, przecież jej nie unieważniają. Blask życia rodzi się w cieniu śmierci. I chociaż nie wydaje mi się, aby Zagajewski ufał Epikurowi, czy też skłaniał się ku jego filozofii, maksyma ta w przypadku Autoportretu zaczyna żyć własnym życiem.